czwartek, 12 marca 2009
Czas szybko leci. Jest 499 dni do ślubu.
Już nie mogę się doczekać.
Jeszcze rok, cztery miesiące i 12 dni.
Niby jeszcze długo, ale dni uciekają mi strasznie szybko.
Wstaję rano, biegną na autobus, idę na uczelnię. Siedzę tam pół dnia albo i dłużej. Teraz jeszcze praktyki. Próby. Za niecały miesiąc występ z chórem w filharmonii.
Czas leci bardzo szybko.
Dopiero był poniedziałek, a dziś jest już czwartek. Jutro piątek i już weekend.
Wieczory spędzam z Moim Skarbem.
Jest cudownie.
Ostatni rok był dla nas bardzo trudny. Ale prawdziwa miłość potrafi pokonać wszelkie przeszkody.
Jesteśmy zaręczeni już od prawie 10 miesięcy.
Ludzie niestety potrafią krzywdzić, czasami są to ci najbliżsi, np. rodzice.
Było ciężko. Po zaręczynach przeżyliśmy piekło (nie wiem czy to dobre słowo).
Rodzice nie chcieli zgodzić się na ślub.
Matka robiła chyba wszystko co mogła żeby nas rozdzielić.
Nie udało jej się.
Jesteśmy razem.
Postawiliśmy na swoim.
Pobieramy się.
Jesteśmy szczęśliwi.
Bardzo się kochamy.
Jeśli jeszcze raz ktoś stanie nam na drodze do szczęścia, to niech się liczy z konsekwencjami. Bo ja już mam dosyć użerania się z takimi ludźmi.
I nie zamierzam się z nimi cackać.
Dlatego ja swojej mamie boje sie powiedziec o tym ze Moj mi sie oswiadczyl. Boje sie tego piekla, tego ze nie zgodza sie na slub i beda stawiac przeszkody. Ciesze sie ze Tobie sie udalo, ze przeskoczylas ta przeszkode.
OdpowiedzUsuńja też się cieszę. nawet nie wiesz jak bardzo
OdpowiedzUsuńNa miłośc nie ma lekarstwa i nie należy nic robić, żeby ją zniszczyć.www.sara-and-life.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńJa też za niedługo wychodzę za mąż (za 2 lata) i jestem strasznie szczęśliwa z moim misiaczkiem.
OdpowiedzUsuń