wtorek, 26 listopada 2024

Problemy hormonalne i łysienie androgenowe

 Ciężko zabrać mi się za pisanie.

Od dłuższego czasu obserwuję spadek nastroju.

Ehh... życie.

Syn orzeczenie dostał tym razem tylko na rok. Nie mam już siły walczyć. Zmieniliśmy mu szkołę, bo z roku na rok miał coraz mniej terapii, a czesne coraz wyższe. Za co? Szkoła terapeutyczna bez terapii.

U córki każdy kolejny psycholog gorszy od poprzedniego. 

Moja psycholog - właściwie to czasami mam wątpliwości kto jest tu czyim psychologiem. Aż szkoda komentować.

Psychologów jak grzybów po deszczu, ale chyba sami nie wiedzą od czego i po co są.


Walczę z insulinoopornością. Potwierdzone hashimoto przez kolejnego endokrynologa.

Bardzo wysokie DHEAS. Tracę włosy garściami. Za kilka miesięcy będę łysa. 

Suplementy i wcierki nic nie dają (stosuję 5 miesięcy).

Morfologia, żelazo, b12 w normie, nawet w górnej granicy. Nie mam niedoborów. Kortyzol też o dziwo w normie. Czekam na wyniki LH i FSH żeby wykluczyć zespół policystycznych jajników albo potwierdzić. Ginekolog w przyszłym tygodniu.

Niedługo USG jamy brzusznej. Może coś na nadnerczach wyjdzie. A może nie wyjdzie i już całkiem zgłupieję skąd tak wysokie DHEAS.


Przynajmniej rwa kulszowa odpuściła. Odpukać...


Szkoda mi włosów. Były już bardzo długie i gęste. Zostało 50% i dalej lecą. Obcięłam już ponad 30 cm 😞


Nic mi się nie chce.

-----------------------------------------------------

16.12.2024

Byłam u dwóch ginekologów, bo jeden powiedział, że moje jajniki są "trochę policystyczne". Lh, Fsh, Tsh i Estradiol w normie,  więc nie wiem skąd mu się wzięło, że są policystyczne. Szczególnie,  że stosunek Lh do Fsh wskazuje, że zdecydowanie policystyczne nie są.

Przepisał mi jakiś turbo lek dla mężczyzn chorujących na raka prostaty, który ma obniżyć androgeny, ale nie wolno mi zajść w ciążę, więc do tego tabletki hormonalne jednoskładnikowe.

Gdy poczytałam o tym leku dla mężczyzn,  stwierdziłam, że muszę się z kimś jeszcze skonsultować. 

Akurat tydzień później miałam dermatolog. Jak powiedziałam pani doktor o tym leku to złapała się za głowę i powiedziała, że tak się łysienia nie leczy. Uświadomiła mi, że nawet jeśli odstawię lek i dopiero po jakimś czasie zajdę w ciążę (czego nie można wykluczyć, bo mam 36 lat i jeszcze pewnie z 10 będę płodna), to może dojść do feminizacji męskiego płodu. Następnie przepisała lek Alpicort E z hormonem do stosowania miejsco na łyse placki. 

Przez pierwsze dwa tygodnie włosy mają wypadać bardziej, a potem niby odrosną, więc wieczorem wcieram i płaczę.

Odwiedziłam także innego ginekologa, powiedziałam o tych androgenach i o moich obawach w związku z  przepisanym mi przez innego lekarza lekiem.  Ten stwierdził,  że jak najbardziej w takiej sytuacji się to przepisuje, ale jeśli się boję go wziąć, to wypisze coś innego. Wypisał tabletki antykoncepcyjne z dienogestem, który ma działanie antyandrogenowe. Mam stosować conajmniej cztery miesiące.

Aha, mojej jajniki są idealne, żadne policystyczne. I bądź tu mądra.

Jeszcze się nie zdecydowałam na te tabletki. 

To wszystko leczenie objawowe. Dlaczego nikt nie szuka przyczyny tak wysokiego DHEAS?


Podobno tabletki antykoncepcyjne podnoszą glukozę. Włosy przestaną wypadać, ale zachoruję na cukrzycę. Już mam glukozę w okolicach 100, mimo diety niskowęglowodanowej, wręcz ketogenicznej. 

Na ścisłym keto glukoza opadła na 94, a insulina na 7 z 11! Dzięki diecie ketogenicznej i postom przerywanym wycofałam insulinoopornosć. 

Ale... podejrzewam, że zwiększone spożycie tłuszczu na keto, podwyższając cholesterol, zwiększyło androgeny. Chyba, że to metformina mi rozwaliła hormony (glukozy niesteyu nie obniżyła), bo włosy zaczęły wypadać miesiąc po rozpoczęciu terapii tym lekiem. Po kilku miesiącach (w sierpniu) odstawiłam, ale włosy nie przestały lecieć do dziś.


Kilka informacji o androgenach i jak obniżyć DHT - ze strony topvit.pl





Zastanawia mnie tylko, czy kozieradka obniża dht skoro podnosi testosteron?

Kawę odstawiłam już z miesiąc temu, a przerzuciłam się na zieloną herbatę i miętę. Łykam pokrzywę w kapsułkach i skrzyp polny. Do wszystkiego dodaję kurkumę. A ostatnio do diety włączyłam mielone siemię lniane, które podobno działa cudownie. Zobaczymy za jakiś czas.

Przeszczep włosów jest w chuj drogi...

------------------------------------------------

19.12.2024

Endokrynolog przepisała skierowanie na tomograf mówiąc, że "to chyba nie rak". 


piątek, 26 lipca 2024

tapeciarnia.pl


Bycie WWO jest moim przekleństwem,

A jednocześnie najlepszym czego mogłabym kiedykolwiek doświadczyć.

wtorek, 4 czerwca 2024

I jak żyć? Jak tu, kurwa, żyć?!

 


   Wczorajszy dzień przywitałam pełna nadziei, po to by przez wkurw załapać totalnego doła.

    

    Jestem mamą 12-letniego chłopaka z autyzmem.

Byłam umówiona na wizytę w PZP Dzieci i Młodzieży na pierwszą wizytę bez dziecka do psychologa. Zapewniono mnie, że po pięciu wizytach będą decydować czy syna przyjmą czy nie. No niby dlaczego nie? Działają przecież równolegle z Poradnią Autyzmu, która jakimś dziwnym trafem nie prowadzi terapii choć w internetach zapewniają nie tylko diagnozę ale i właśnie terapię. Taaa, reklama....

Pokierowała nas tam obecna psycholog, z którą Maciek pracuje już prawie rok, po tym jak poprzednia, stricte od autyzmu i jedyna od autyzmu w przyszpitalnej Poradni Autyzmu, powiedziała, że ma grafik zapełniony do końca roku i mojego syna nie przyjmie, po czym  z końcem roku przeszła z Poradni Autyzmu na Oddział w szpitalu i już w ogóle poradnia została bez psychologa. To tak kurwa można? To jest w ogóle legalne?

Wracając do obecnej pani psycholog - jest cudowna i bardzo się stara, ale jest też szczera, co w tym zawodzie jest rzadkością. Powiedziała wprost już po kilku zajęciach, że deficyty są tak duże, że nie jest w stanie z Maćkiem pracować i syn potrzebuje bardziej specjalistycznej opieki, najlepiej w Poradni Autyzmu. To jako, że w tej przyszpitalnej poradni się nie da, wydębiłam skierowanie i umówiłam syna do innej Poradni Autyzmu. Tzn. próbowałam go tam umówić, gdyż w rejestracji mnie poinformowano, że prowadzą tylko diagnozę i kazali się umówić do równolegle prowadzonej PZP, więc tak też uczyniłam. Już nawet pomijam te niemal roczne kolejki. 

    W końcu wczoraj nadszedł ten dzień. I co? I gówno, bo pani psycholog stwierdziła, że jak są deficyty, to już mi może powiedzieć, że syna nie przyjmą. "No ale jak to? Jeszcze go Pani nawet nie widziała! Zapewniono mnie o pięciu spotkaniach, po których dostanę odpowiedź".

-"Nie, nie, to do pięciu spotkań, ale ja już widzę po opinii ze szkoły, że my nie przyjmiemy, bo my tu oferujemy psychoterapie, bo to poradnia psychologiczna, proszę pytać w Poradni Autyzmu"

-"To właśnie z Poradni Autyzmu mnie tu przekierowali, bo u nich jest tylko diagnoza, a nie terapia, a syn diagnozę już ma".

-"To nie, to trzeba szukać gdzie indziej".

-"No ale gdzie, gdzie ja mam się udać?"

    Pani psycholog w PZP przeprowadziła ten wywiad, ale jasno dała mi do zrozumienia, żebym się cudów nie spodziewała.


    No i co? No i co teraz?

    Chłopak, 12-letni, bardzo fajny, grzeczny, który MA POTENCJAŁ!!! Tak właśnie! On ma potencjał!!! Dlaczego go przekreślacie?!


DLACZEGO GO, KURWA, PRZEKREŚLACIE?!!!


Jak zwykle wszystko muszę robić sama. Tylko dlaczego wszyscy inni biorą kasę?

Po chuj te wszystkie poradnie istnieją? Po chuj!


Trzy lata o TUSy dla syna walczyłam. TRZY zasrane lata! bo wszyscy odsyłali od drzwi do drzwi.


    A psychologów coraz więcej i więcej i więcej. 

Collegium Humanum 

Kolegium Tumanów!!!


wtorek, 28 maja 2024

A co to w ogole znaczy "wyszalec się za młodu"?

Ciężko zgodzić mi się ze słowami psychologa z ostatniej sesji. Myślę i myślę, analizuję, ale jedyne co mogę stwierdzić to to, że każdy człowiek jest inny i nijak mi tu pasuje stwierdzenie, że "kobieta przed macierzyństwem się musi wyszaleć, bo w innym wypadku będzie obwiniać dzieci, że się nie wyszalała".

Sorry, ale nigdy w życiu nie obwiniałabym dzieci za moje własne wybory. Zresztą od zawsze uważałam, że człowiek jest kowalem własnego losu. 

Pani psycholog jeszcze nie wie, że ja się nie wyszalałam. Zawsze robiłam to co należy, to co powinnam i...

I nie żałuję. Czy coś ze mną nie tak?

Baa, mam koleżankę, która się wyszalała za młodu i szaleje dalej, mimo, że ma dzieci. Pisałam nie tak dawno nawet o niej, że chodzi nadal na dyskoteki ze swoimi koleżankami, które tez nie mają przecież po 20 lat. 

A moja matka? Też się wyszalała. Urodziła mnie dopiero po 30stce, a i tak wszystko co złe było przeze mnie. Przeze mnie nie pracowała, przeze mnie nie zrobiła prawa jazdy, bla, bla, bla,...

Moje dzieci są najlepszym co mnie w życiu spotkało. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. A było różnie. Jednak z każdym rokiem jest jakoś łatwiej. Nie, może nie łatwiej. Jest inaczej. Tak, właśnie. Jest inaczej. 

niedziela, 19 maja 2024

Lęk

Czego się boję? 

Że umrę za wcześnie zostawiając nieporadnego, niepełnosprawnego syna i córkę z zaburzeniami lękowymi. 

Każdego dnia walczę o ich samodzielność i funkcjonowanie w dzisiejszym świecie. 

Mają tylko nas.

Chciałabym żyć wiecznie i wspierać ich na zawsze.

Nie boję się śmierci, boję się że zostaną beze mnie...