wtorek, 4 lipca 2023

Psycholog od klocków

No i cieszyłam się, że syna udało się szybko umówić do psychologa w poradni dla osób z autyzmem, ale radość nie trwała długo. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Pisałam w kwietniu o tej lekarce i nadużycisch seksualnych, które wg niej są normalne, bo tak działa natura. Syn miał tam zajęcia z psychologiem, logopedą,  fizjoterapeutą. 

Ja po tekście pani doktor go stamtąd wypisałam. Już w marcu zaczęłam szukać innego ośrodka bo przeczuwałam, że nie będziemy kontynuować współpracy. Rodzinny wypisał skierowanie,  Umówiłam syna na terapię do psychologa, ale żeby to zrobić musiałam wystać kolejkę od 5 rano, bo zapisy są tylko raz na kwartał i przyjmują tulko kilka pierwszych osób. Ludzie czekali juz od 4:30. A myślałam że będę pierwsza w kolejce 🤣 

Wczoraj pierwsza wizyta bez dziecka.  Mąż specjalnie wyszedł wcześniej z pracy, żeby zostać z dziećmi. Pojechałam zadowolona z ważniejszymi dokumentami.

Pomijam już to że cudem znalazłam jej pokój gdzieś w podziemiach. Dotarłam.

Pani psycholog zapytała czego od niej oczekuję.

Powiedziałam zgodnie z prawdą, że pracy z moim synem, typowej terapii psychologicznej, rozmowy o jego frustracjach, być może problemach, a nie układania klocków i robienia wycinanek, co do tej pory robił, bo motorykę mało i wielką ja z nim codziennie zrobię w domu.

Opowiedziałam jakie mamy problemy, co byłoby wskazane, a ona, że nie może go przyjąć na stałą terapię bo do końca grudnia ma zapełniony grafik.

Że jak? Że co? To po cholerę ja się fatygowałam? Już miałam na końcu języka, ale się ugryzłam, no bo to w końcu nie ona umawiała wizytę tylko pani w rejestracji. Tyle że pani w rejestracji mnie wtedy poinstruowała, że na pierwszą wizytę przychodzę bez dziecka i wtedy po przeprowadzeniu wywiadu z rodzicem psycholog ustala terminy kolejnych wizyt. No... to mamy jedną na 28.08 a potem bye bye, bo ona od września nie ma czasu.

W każdym bądź razie wyszło, że pani psycholog nie jest w stanie zaoferować nic poza układaniem klocków. Ooo... 


Swoją drogą to ja nie wiem gdzie się mają udać osoby po traumach, wypadkach, gwałtach,...

Jak tu nie ma po prostu z kim pracować.

piątek, 16 czerwca 2023

O_o

Ja się katuję dietą i ćwiczeniami, a mąż chudnie 2 kg tygodniowo od samego patrzenia na mnie. 

Mąż nie jest na diecie. Je normalnie.

Ja dwa liście sałaty z pomidorem - on dwa hotdogi.

Ja grillowaną cukinię - on 4 kiełbaski i pół bochenka chleba.

Ja sałatkę z tuńczykiem - on 7 naleśników z dżemem.

Ja twarożek wysokobiałkowy ze szczypiorkiem - on 4 solidne kanapki.

Ja 15 tysięcy kroków + rowerek stacjonarny do godziny  - on podjeżdża do pracy autobusem.

Jak to jest?

Zapewne hormony się u mnie posrały...

------‐---------------------------------------

Faustynka powoli wraca do życia.

Mamy grafik na całe lato na psychoterapię. 

----------------------------------------------

Jestem zmęczona.

Czym ja się kurwa zmęczyłam? 

wtorek, 23 maja 2023

Psycholog i specjaliści od siedmiu boleści

Idę dziś do lekarza po skierowanie do psychologa dla siebie, bo się sama za chwilę wykończę. 

Ciekawe czy termin dostanę na za rok czy za dwa. 

Jakie to wszystko głupie...

A czy trafię na "kompetentnego" psychologa?


Pisałam Wam kiedyś, że Agnieszka, siostra męża studiuje psychologię. Wiecie co ostatnio mówiła jak do nas przyjechała na Komunię Maćka?

Ma praktyki w hospicjum i opowiadała jak to ma wywalone, jaka to ona jest znieczulona. No "leżą takie stare dziadki z jakimiś paskudnymi guzami... fuj". "Mówię Dzień dobry, Jak się Pan czuje?, Dowidzenia" I odhaczone.

No to ja dziękuję za takiego psychologa. 


Czuję, że nie mam wsparcia. Jak zwykle to samo. 

Już mi się nie chce dźwigać ciężaru obwiniania. Może już po prostu nie mam siły na to. 

--------------------------------------------------------------

Mąż wysiedział dziś kolejkę u psychiatry dziecięcej (ponoć jednaj z najlepszych, jeśli nie najlepszej), ponieważ mamy podejrzenia, że lek, który przepisała nie podziałał tak jak powinien, a ona z pyskiem "Czy ja mówię po chińsku?!" I opierdziela mojego męża, że niby wyraźnie mówiła, że leki mają być podane razem, jeden na wieczór, a drugi rano. Nie! Wyraźnie mówiła, że jeśli pierwszy lek nie zadziała to w czwartej dobie mamy zwiększyć dawkę, a jeśli to nadal nie pomoże, to po dwóch tygodniach od podania pierwszego leku mamy wdrożyć drugi, rano i zmniejszać powoli dawki pierwszego! Mąż tak słyszał i ja tak słyszałam, więc we dwoje się nie przesłyszeliśmy! Jakby to trzeba każdego nagrywać...

Psycholog szkolna też swoją drogą dała popis. Zjebała mnie, zjebała przez telefon, że to niby zamierzam dalej tak nic nie robić i brać dalej córkę na przetrzymanie, a nawet się nie zapytała jakie kroki poczyniłam w tej sprawie, a użyłam wszelkich starań by dziecko umówić do najlepszego specjalisty, najszybciej jak się da. Oooo.... jak mnie wtedy wkurwiła. Jak ja sobie otworzyłam paszcze... Jak jej wygarnęłam, że od stycznia ją o pomoc prosiłam, że dziecko jest pod opieką PPP od dwóch lat i ona nawet się tematem nie zainteresowała, mimo, że szkoła ma dokumentację, że jest bezczelna zarzucając mi, że nic nie robię, nawet nie próbując się dowiedzieć jak jest. Ona od razu zaczęła się bronić i zabezpieczać, że rozmowie się przysłuchuje wychowawczyni klasy. Myślała, że mnie przestraszy czy co? Ja na to: "Bardzo dobrze, że pani wychowawczyni przysłuchuje się naszej rozmowie, niech słyszy, że ja do pani od stycznia pisałam w sprawie córki, a pani mi odpisała, że uważam wrażliwość i wycofanie dziecka za wadę zamiast potraktować sprawę poważnie. Pytałam o możliwość zorganizowanie TUSów w szkole, to miała pani pomyśleć i myśli pani już luty, marzec, kwiecień, maj, mamy czwarty miesiąc jak pani myśli". Ona zaczęła łagodzić, żebym się tak nie unosiła i tak dalej.

Ja już mam kurwa dość tych wszystkich psychologów.

poniedziałek, 8 maja 2023

Nerwica

U Faustynki nastąpił nawrót lęków i to ze zdwojoną siłą. 

Było już naprawdę dobrze. W tym roku szkolnym poranne biegunki niemal nie występowały. Ładnie chodziła do szkoły, nie licząc chorób. Ma 87% obecności. Do szkoły chodziła chętnie. Ciężko było tylko w pierwszy dzień po świętach czy po długich weekendach.

Od piątku nie jest w stanie wyjść z mieszkania, takie ma ataki paniki. Tak źle jeszcze nie było. Co się stało?


Czytam różne artykuły i wszędzie pisze, że przyczyny nerwicy u dzieci należy szukać w domu.

Co w takim razie zrobiłam nie tak? Gdzie popełniłam błąd?

---------------------------------------------

9.05.2023

Psycholog szkolny mi odpisał, że jej kompetencje tu nie wystarczą.


Kurwica człowieka trafia.

Chodziłam, prosiłam, pisałam maile. Zależało mi na zorganizowaniu TUSów w szkole. Pani psycholog miała "myśleć". A teraz mi pisze, żeby się pilnie z psychiatrą konsultować, bo to jej kompetencje przekracza.  Męczyłam sukę od stycznia! Szukałam pomocy, a ona olała. Jak się pali, to nie w jej kompetencjach.


Dziecko mi się kończy.

piątek, 28 kwietnia 2023

Jaka matka chciałaby coś takiego usłyszeć?

 Z dialogu z Panią doktor:

Wypowiedź Pani dr: W rodzinach dochodzi do nadużyć seksualnych i owszem jest to niefajne, ale to jest normalne. Tak działa natura. Musi pani to zaakceptować. 

Jestem matką niepełnosprawnego chłopca, który wkracza w wiek dojrzewania. 

Uwierzcie, nie to chciałam usłyszeć. Jak mam pogodzić się z tym, że w przyszłości będę gwałcona przez własnego syna? Boże! Ja mam też córkę. Jak ją ochronić? 

Dlaczego o tym się nie mówi?

Takie problemy istnieją. Nas jeszcze nie dotyczą. No właśnie, jeszcze... 


A na komisji go cudownie uzdrowią mimo upośledzenia umysłowego. 


Ja się nawet skarżyć nie mogę, bo usłyszę: "To trzeba było nie rodzić", "Darmozjada hoduje, pasożyta", "Sama jest darmozjad. Żyje na koszt Państwa za MOJE pieniądze", "Do roboty niech idą, pasożyty", "Co ty wiesz, przecież Ty nie pracujesz, siedzisz w domu i nic nie robisz", "Trzeba było usunąć a nie narzekać", "Do kogo ma pretensje? Pewnie ćpała w ciąży albo chlała. Dobrze jej tak", "Co za niewychowany bachor", "MaDka", "500+", 

Ja już to wszystko słyszałam i o wiele, wiele więcej. Z takimi tekstami i opiniami każdego dnia mierzą się rodzice niepełnosprawnych, głównie matki.


Piszę dziś ten tekst i zalewam się łzami.

Czuję się gorsza. Jak człowiek drugiej kategorii. 

Ale mimo to kocham swoje dzieci nad życie. 

Możesz mi wszystko powiedzieć, ale to nie umniejszy mojej miłości. Wręcz przeciwnie. 


czwartek, 27 kwietnia 2023

Kawa proteinowa

 Składniki:

- chude mleko

- odżywka białkowa naturalna (bez tej całej gamy słodzików, barwników i innej chemii)

- ulubiona kawa

- woda


Mleko w ilości jaką zwykle dodajemy do kawy lekko podgrzewamy, przelewamy do kubka, dodajemy 10g odżywki białkowej i opcjonalnie miarkę kreatyny, następnie mieszamy mieszadełkiem do spieniania mleka. W oddzielnej szklance zaparzamy ulubioną kawę, po czym ostrożnie wlewamy ją cienkim strumieniem do mleka. Powinno powstać  coś w rodzaju latte. 

--------------------------------------------------------------

Kombinuję z odżywką białkową, bo ja niespecjalnie mięsożerna  jestem, a nie chcę żeby mi mięśnie poleciały zanadto, a wiadomo, że na redukcji one lecą jako pierwsze niestety. 


Na śniadanko dziś zjadłam serek wysokobiałkowy z Piątnicy. Bardzo lubię te serki. 

Na skakance jeszcze nie skakałam i nie wiem czy dam dziś radę i czy w ogóle mogę, bo mam potworne zakwasy. Gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że od skakania na skakance się robią zakwasy, to bym nie uwierzyła. A jednak. 

-------------------------------------------------------------

Chyba wiem dlaczego zaczęłam tyć.

W pewnym momencie doszłam do maksymalnego obciążenia na rowerku stacjonarnym i mój organizm się przyzwyczaił do takiego rodzaju wysiłku. Tak samo dawno temu miałam z orbitrekiem. W końcu ćwiczyłam na nim po 2 godziny na najwyższym obciążeniu i nic. Bardzo zniechęcające. Może moje ciało tak właśnie działa, że powinno przez miesiąc ćwiczyć na rowerku, a potem przez miesiąc biegać, potem przez miesiąc skakać i znowu miesiąc rowerek, itd. 

No i oczywiście muszę pilnować diety o niskim indeksie glikemicznym. Z tym akurat problemu nie mam, bo uwielbiam warzywa. Nie jem niczego z białej mąki, zero słodyczy, unikam owoców, jeśli już to jem jabłka, ale prawda jest taka, że wcale nie mam ochoty ostatnio jeść. Boję się jedzenia. Głupie.  Waga póki co stanęła w miejscu, więc cieszę się, że już nie rośnie. 



demotywatory.pl

wtorek, 25 kwietnia 2023

Skakanka Challenge

 W celu zahamowania dalszego tycia, rozpoczynam dziś wyzwanie "Skakanka Challenge".

http://www.aleksandramistake.pl/2015/08/modelujemy-i-rzezbimy-nogi-cwiczymy-i.html


Skakankę pożyczyłam od córki.
Dzisiejsza poranna waga przy wzroście 155cm - 57,7 kg
25.04.2023 START!
Pierwsza setka za mną. Zrealizowałam ją dzieląc na serie: 30+20+30+20

Aaa... robiłam krzywą cukrową.
Na czczo 102, jakże by inaczej. Choć spodziewałam się, że będzie gorzej. Natomiast po dwóch godzinach już w normie - 126. 

---------------------------------------------------

26.04: 
40+40+20+30+20