Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryzura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryzura. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2020

Chwilowy kryzys

Chwilę mnie tu nie było. Nie mogłam się zmobilizować.

Dziękuję za gratulacje i życzenia. 10-tą rocznicę  ślubu świętowaliśmy rodzinnie. Rano wręczyłam mężowi drobny upominek - słodycze, kawa, kosmetyki. A po południu pojechaliśmy razem z dziećmi do restauracji. Wszystko było fajnie, tylko Faustynka, która początkowo była bardzo podekscytowana,  speszyła się w lokalu i odmówiła jedzenia, choć wcześniej tak ochoczo planowała co zje. 

No jest u niej spory problem z jedzeniem. Odrzuciła sery, mleko, masło, ziemniaki i ryby. Wędlin nigdy jeść nie chciała. Martwię się, bo kromka chleba z keczupem czy płatki Nesquik to nie jedzenie. Przynajmniej je makarony, ryż i kaszę gryczaną z mięsem oraz pomidorową i rosół. 

W małżeństwie  układa nam się bardzo dobrze. Widzę jak mąż w ostatnich latach dojrzał i bardzo mi się to podoba. Spędzamy razem dużo czasu,  bo wraca wcześnie z pracy. Czerpiemy radość z tych chwil  całymi garściami. Właściwie to nawet nie pamiętam kiedy się ostatnio kłóciliśmy. Chyba rok temu. 

Rybki mają się dobrze. Poza neonami, których nie udało się wyleczyć i padły z powodu kulorzęska. Faustynka mnie zaskoczyła mówiąc:
"Mamusiu, nie przejmuj się. To dobrze że zdechły, nie będą gryzły Goldi płetwy". 
A skoro przy płetwie jesteśmy,  odrosła molinezji ta zjedzona płetwa. 
Tylko powiedzcie mi,


Czy ona jest w ciąży?







Zaczął mi się spóźniać okres, choć wyraźne objawy PMSu były. Czekałam na niego niecierpliwie, bo raczej miał tendencję do pojawiania się przed czasem, nie po. A piersi już mnie tak  bolały, że myślałam że wybuchną. Jednak nawiedził mnie 3 dni  później i był bardzo skąpy i właściwie niebolesny. Podejrzewam, że przez aktywność fizyczną i jakby nie było, dość ubogą dietę. 

Ćwiczę na orbitreku codziennie powyżej godziny. Zdaża się  nawet dwie jedyny ciągiem. Podczas gotowania maszeruję aby nabić jak najwięcej  kroków. Zawsze to jakieś  dodatkowo spalone kalorie, niż jakbym miała tylko stać i mieszać w garze.

W ostatnim czasie już byłam bliska strzelenia tym wszystkim w cholerę, bo efektów nie widzę, a doszły wyrzuty sumienia, że  tyle czasu marnuję na siebie zamiast pograć z dziećmi w Warcaby czy poodkurzać mieszkanie. 
Waga uparcie utrzymywała się na 56,5 kg, a w ostatni weekend to zawet wzrosła i w poniedziałek pokazała 57 kg. Koło południa dostałam  miesiączkę  i  dziś rano ważyłam 55,8 kg. Wiem, że często tak bywa, że pod koniec cyklu kobieta może przybrać 1-2 kg, ale zdziwiłam się, bo nigdy wcześniej  mi się to nie przydarzyło.

Dziś mam totalny kryzys. Ćwiczyłam tylko 30 minut, bo nie dałam rady więcej. Jestem potwornie zmęczona. Nie wiem czy to ta paskudna pogoda (u nas dziś leje), czy ten cholerny komar co mnie całą noc podgryzał i nie dał się złapać. Przebiegły krwiopijca! A może organizm już ma dość codziennych ćwiczeń i diety. Choć pewnie wszystko na raz. 

Rano ogarnęłam z grubsza mieszkanie i przykleiłam w oknach moskitiery. Niestety już mi zabrakło do kuchni i do większego okna w salono-sypialni. Później odhaczyłam te 30 minut na orbitreku i próbuję coś naskrobać na  blogu, a przez te ćwiczenia brakuje mi czasu na pisanie, więc sorry, że nic ciekawego u mnie nie przeczytacie i że rzadko Was odwiedzam.


Kupiłam sobie kieckę za 19,99 zł! To się pochwalę. 


Nie wiem czy te guziki tak mają  być asymetrycznie czy jednego brakuje, choć rozstaw pomiędzy tymi dwoma jest inny niż odległości pomiędzy tymi z drugiej strony, ale za taką cenę, co tam. Najwyżej  doszyję jednego.


Włosy mi już podrosły i udaje się już je zaczesać w kok. Nie spodziewałam się, że tak szybko będę cieszyć się różnymi fryzurami. W końcu jeszcze rok temu miałam całkiem krótkie, a tu 



Pozwólcie, że na tym skończę ten wpis. 
Buźka 😘




piątek, 19 czerwca 2020

O motywacji

Oto moja motywacja do zadbania o siebie, o swoje zdrowie, ciało i samopoczucie:

https://www.flowmummy.pl/   Justyna Basińska

Kolejny raz tam wracam i każdemu polecam. Justyna to super babka, równa, zwyczajna dziewczyna, nie żadna  celebrytka. Według mnie szczera i wiarygodna mama trzech chłopców. Uwielbiam  jej vlogi i polecam.

A to moja druga motywacja, konkretnie to do zrzucenia kilku kilogramów:




Właśnie  przed chwilą rozjaśniłam odrost i efekt niezbyt mnie zadowala, ale biorąc pod uwagę, że kolor naturalny był ciemny, to ujdzie ten kurczaczek.

No niestety nie znalazłam swojego rozjaśniacza, mojego  nr 1 Syossu i wybrałam inny firmy Schwarzkopf.

A taki jest efekt:



No nic, za kilka dni, jak kłaczki się zregenerują (choć nie zniszczyły się, więc tu daję plusa), to kupię jakąś blond farbę i spróbuję wyrównać kolorek.

Dziś  45 przysiadów do wykonania, więc wstawiam zupe i idę  ćwiczyć.




wtorek, 17 grudnia 2019

Odrobina naszej codzienności i świąteczna atmosfera.

W ostatnich dniach albo nie miałam czasu na pisanie, albo nie miałam sił na to. 
Wszystko ok, nic złego się u mnie nie dzieje, tylko mam tak cholernie niskie ciśnienia, że czasami ledwie trzymam się na nogach. Przeważnie miewam 90/60 i o ile jest to 98/68, to czuję się dobrze, jednak gdy ono opadnie, mam stresa że fiknę, jestem zmęczona i senna, miewam zawroty głowy, zero koncentracji, po prostu "nie ma takiego numeru".  
Dziewczyny, czy możecie mi coś na to doradzić? Niedociśnienia ponoć groźne nie są, ale jeśli huknę na mieście odprowadzając dziecko do przedszkola, to ciekawie nie będzie. Kawą się też nie chcę przesadnie oszukiwać, bo w końcu organizm się przyzwyczai do 5ciu filiżanek dziennie i nic to nie da. Piję rano kawę, żeby się trochę podratować i doraźnie w ciągu dnia drugą jeśli ciśnienie opadnie na tyle, że bardzo źle się czuję. Może znacie jakieś inne sposoby? Myślałam nawet nad zaproszeniem teściowej, ale to za duże ryzyko 😛 Ponad rok jej nie widziałam, nie chcę zaczynać z wiedźmą.

Mikołajki udane, dzieci zadowolone. Maciuś dostał wymarzony autobus. Pisałam, że się zafiksował  na autobusy, trasy, rozkłady jazdy? Udało nam się odczarować te linie, których mocno nienawidził, bo kojarzyły mu się z poprzednim przedszkolem. Ostatnio zaczął się zafiksowywać zegarkiem, co wcale nie jest dobre, bo po przebudzeniu w środku nocy biegnie sprawdzać która godzina i nie wysypia się, a przecież u niego i tak od zawsze były ze snem problemy. 
Faustynka dostała toaletkę, więc się modnisia stroi, czesze, bawi w salon fryzjersko-kosmetyczny. Mikołaj trafił z prezentami.

W tym wpisie chcę przede wszystkim pochwalić mojego męża. W poprzednią sobotę miałam tak dużo spraw do załatwienia, że spędziłam poza domem prawie 8 godzin, a mój osobisty mąż stanął na wysokości zadania i nawet ugotował obiad.  Wiem, że dla niektórych to nic wielkiego i że to naturalne w wielu związkach, że mężczyźni też gotują, ale ja skaczę pod sufit z radości, bo już wiem, że w razie czego mi dzieci z głogu nie padną. Tak że brawa dla mojego mężczyzny. A to jeszcze nie koniec. Tak mi spiekło dłonie od mrozu, że normalnie mi skóra po raz pierwszy w życiu popękała do krwi. W niedzielę rzuciłam więc tekścik: "Skarbie, może pozmywałbyś dzisiaj, bo mi się te łapy nie zagoją" i najpierw pożartował do Faustynki, żeby ona pozmywała i nawet była chętna, ale stanął przy zlewie i bez marudzenia umył gary. Chyba nie ma seksowniejszego widoku niż mężczyzna zmywający naczynia 😍

Po raz pierwszy od roku odwiedziłam fryzjera. Zapuszczam włosy z bardzo krótkich, ale chciałam je wyrównać, dlatego teraz sięgają do brody i ledwie dają się związać w kucyk. Pomimo ciągłego w ostatnich latach rozjaśniania i w ogóle farbowania w poprzednich, są dość gęste i zdrowe. Czyżby dlatego, że rzadko odwiedzam fryzjera? No cóż, nie ufam im za bardzo, dlatego przez złe doświadczenia, włosy farbuję sama. Używam rozjaśniacza z Syossa , bo on moich włosów tak bardzo nie niszczy. Nakładam na ciemne odrosty, odczekuję 30 minut i przeciągam na resztę włosów, na 10-15minut i efekt jest zadowalający. Czasami gdzieś pojawią się żółtawe pasma, ale kilka razy umyję je "niebieskim szamponem" Joanna i się ładnie wychładzają. Sekretem moich włosów jest prawdopodobnie to, że nigdy w życiu nie używałam prostownicy, a z suszarki korzystam jak już muszę. Myślę, że to właśnie dzięki temu nie miałam nigdy na głowie siana. 
Marzy mi się kolorek "nordycki/lodowy/mroźny blond":

 
Z  hairstore.pl
ale chyba samej nie uda mi się do niego dojść, poza tym boję się, że włosy za bardzo ucierpią.
Teraz modzę z fryzurami, właściwie z upięciami i ciężko coś wykombinować z włosami z obecną długością, a chciałabym żeby było elegancko.
Moje włoski prezentują się tak:



U nas robi się świątecznie. Choinka ubrana. Napatrzeć się na nią nie mogę i już się Świąt nie mogę doczekać. W mieszkaniu unosi się już zapach korzennych przypraw. Uwielbiam. Po raz pierwszy upiekłam pierniczki i wyszły wyśmienite. Rok temu nie miałam jeszcze piekarnika.




Pierniczki. Połowa zniknęła w trakcie dekorowania.



Próbna galareta drobiowa z warzywami. 


Faustynka się pochorowała. Od niedzieli gorączkuje i ma straszny katar. Dzisiaj i tak już jej dużo lepiej. Przynajmniej oczka tak potwornie nie łzawią.

Ostatniej nocy miałam straszny koszmar. Aż się mąż przestraszył gdy zerwałam się z łóżka i już miałam pędzić do kuchni, gdy uzmysłowiłam sobie, że tylko mi się śni, że... wykipiał mi sos. 

środa, 13 listopada 2019

New image

Z dietką mi troszkę nie po drodze.
Zaczęłam nieźle,




Ale dziś rano nażarłam się tostów z  serem i szynką  :P


W lodówce właśnie chłodzi się ciasto 





A ja zaszalałam