Byłam na dzisiaj umówiona na drugą wizytę do dentysty, jednak musiałam ten termin odstąpić synowi. We wtorek wieczorem rozbolała go górna piątka. Dwie noce nie spaliśmy. Podawanie leków przeciwbólowych jest utrudnione przez autyzm. To wiecie. Nacierpiał się strasznie. Czopek coraz trudniej zaaplikować. To już duży silny chłopak. 140 cm wzrostu. Walczy.
Dentyści jak na złość terminy mają dopiero na przyszły tydzień. Niby pacjenci z bólem mają pierwszeństwo. Nie widzę tego. Nie działają słowa, że to dziecko i że ma autyzm, że już nie może z bólu wytrzymać, że nie połknie leku.
Zadzwoniłam do swojego dentysty i powiedziałam, że skoro nie ma terminów, to odstąpię synowi swój, bo on już dłużej nie wytrzyma.
Oby tylko wizyta się udała. Oby dał sobie wyleczyć ten ząb.
No co jest z tymi zębami?
Syn myje przecież codziennie. Przekonał się nawet do szczoteczki elektrycznej mimo nadwrażliwości dźwiękowej. Autyzm nie pozwoli mu zasnąć jak nie umyje ząbków i nie posprząta zabawek.
A tu takie jaja z zębami.
Tak dla równowagi Faustynka ma wszystkie zdrowe mimo, że ciężko ją nagonić do mycia.
Trzymajcie kciuki za godzinę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dentysta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dentysta. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 maja 2020
wtorek, 5 maja 2020
Co za ulga!
Jak mi dobrze. Wracam do żywych.
Minął tydzień wyjęty z życiorysu.
Byłam dziś u stomatologa i dzięki Bogu i Pani dentyście pomogło!
Okazało się że cała kufa mi napier***ała przez górną siódemkę.
Na szczęście nie trzeba było ząbka usuwać. Wystarczy kanałowe leczenie.
Ale nie powiem, byłam w weekend tak zdesperowana, że prawie się dałam zawieźć mężowi na pogotowie na wyrywanie.
Tydzień się męczyłam na Ibuprofenie, bo to jeszcze długi weekend był. Żołądek niestety ucierpiał i w sobotę już czułam, że jest coś nie tak, więc zmniejszałam dawki. Paracetamol niestety nie działał wcale.
Utworzyła się zgorzel i ropień, który nie pozwolił na domknięcie pyszczka. Spałam autentycznie z językiem włożonym pomiędzy górną a dolną szczękę.
Ibuprom jako lek przeciwzapalny bardzo tu pomógł. Ropień zszedł i można było przeprowadzić leczenie.
Za dwa tygodnie kolejna wizyta, chyba wypełnienie kanałów.
Jezu, jak ja się cieszę. Już mnie nie boli!
Jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłam, aż takiego bólu zęba jak w ostatnim czasie, więc jestem prze szczęśliwa 😁
Gabinet i załoga spisały się na medal. Procedury sanitarne zachowane.
Najbardziej się bałam, że Pani stomatolog przed komputerem postuka w klawiaturę i mimo że zmieniła po poprzednim kliencie rękawiczki, to przeniesie mi jego ślinę z klawiatury do paszczy.
Nic z takich rzeczy. Tym razem to asystentka sprawdzała wszystko na komputerze, a dentysta była cały czas przy mnie.
Strasznie im współczuję.
My narzekamy, że w maseczkach nam niewygodnie, gorąco, pocimy się. A co oni, biedni, mają powiedzieć? W kombinezonach, maseczkach i parujących goglach.
Nie ma tego złego, bo w ciągu ostatniego tygodnia zrzuciłam 2 kg. Choć to i tak nic biorąc pod uwagę, że przytyłam 5! Rok temu waga pokazywała 54 kg, a przed tym bólem zęba było już 59,5!
No i chyba trzeba będzie dietkę zmienić na miększą i orzechy zastąpić masłem orzechowym, bo niestety, to już nie to co 10 lat temu. Kiedyś miałam takie zajebiste, zdrowe, mocne zęby. Pierwsze kanałowe leczenie miałam już po urodzeniu Faustynki, czyli w wieku 26 lat.
No cóż, zjeb***m sobie zęby na własne życzenie, przy tej cholernej depresji i są tego konsekwencje. Choć trzecie kanałowe w życiu to jeszcze nie tragedia.
Ósemki będę musiała usunąć chirurgicznie, bo się zatrzymały w dziąsłach i nie mają miejsca w szczęce.
Póki co, pozdrawiam wszystkich pełną gębą 😁😘
Minął tydzień wyjęty z życiorysu.
Byłam dziś u stomatologa i dzięki Bogu i Pani dentyście pomogło!
Okazało się że cała kufa mi napier***ała przez górną siódemkę.
Na szczęście nie trzeba było ząbka usuwać. Wystarczy kanałowe leczenie.
Ale nie powiem, byłam w weekend tak zdesperowana, że prawie się dałam zawieźć mężowi na pogotowie na wyrywanie.
Tydzień się męczyłam na Ibuprofenie, bo to jeszcze długi weekend był. Żołądek niestety ucierpiał i w sobotę już czułam, że jest coś nie tak, więc zmniejszałam dawki. Paracetamol niestety nie działał wcale.
Utworzyła się zgorzel i ropień, który nie pozwolił na domknięcie pyszczka. Spałam autentycznie z językiem włożonym pomiędzy górną a dolną szczękę.
Ibuprom jako lek przeciwzapalny bardzo tu pomógł. Ropień zszedł i można było przeprowadzić leczenie.
Za dwa tygodnie kolejna wizyta, chyba wypełnienie kanałów.
Jezu, jak ja się cieszę. Już mnie nie boli!
Jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłam, aż takiego bólu zęba jak w ostatnim czasie, więc jestem prze szczęśliwa 😁
Gabinet i załoga spisały się na medal. Procedury sanitarne zachowane.
Najbardziej się bałam, że Pani stomatolog przed komputerem postuka w klawiaturę i mimo że zmieniła po poprzednim kliencie rękawiczki, to przeniesie mi jego ślinę z klawiatury do paszczy.
Nic z takich rzeczy. Tym razem to asystentka sprawdzała wszystko na komputerze, a dentysta była cały czas przy mnie.
Strasznie im współczuję.
My narzekamy, że w maseczkach nam niewygodnie, gorąco, pocimy się. A co oni, biedni, mają powiedzieć? W kombinezonach, maseczkach i parujących goglach.
Nie ma tego złego, bo w ciągu ostatniego tygodnia zrzuciłam 2 kg. Choć to i tak nic biorąc pod uwagę, że przytyłam 5! Rok temu waga pokazywała 54 kg, a przed tym bólem zęba było już 59,5!
No i chyba trzeba będzie dietkę zmienić na miększą i orzechy zastąpić masłem orzechowym, bo niestety, to już nie to co 10 lat temu. Kiedyś miałam takie zajebiste, zdrowe, mocne zęby. Pierwsze kanałowe leczenie miałam już po urodzeniu Faustynki, czyli w wieku 26 lat.
No cóż, zjeb***m sobie zęby na własne życzenie, przy tej cholernej depresji i są tego konsekwencje. Choć trzecie kanałowe w życiu to jeszcze nie tragedia.
Ósemki będę musiała usunąć chirurgicznie, bo się zatrzymały w dziąsłach i nie mają miejsca w szczęce.
Póki co, pozdrawiam wszystkich pełną gębą 😁😘
wtorek, 28 kwietnia 2020
Ból zęba
I co teraz?
Niektóre gabinety stomatologiczne nadal oferują swoje usługi, ale czy to na pewno bezpieczne?
Że też akurat teraz mnie dopadło. A najlepsze że ten ząb był już leczony kanałowo kilka lat temu. Fuck...
Niektóre gabinety stomatologiczne nadal oferują swoje usługi, ale czy to na pewno bezpieczne?
Że też akurat teraz mnie dopadło. A najlepsze że ten ząb był już leczony kanałowo kilka lat temu. Fuck...
wtorek, 3 grudnia 2019
Kolejna udana wizyta u stomatologa!
I to podwójnie udana, ponieważ Faustynka też była wczoraj umówiona, tylko na adaptacje. Pani stomatolog zbadała ząbki i bardzo naszą Księżniczkę chwaliła, ponieważ nie dopatrzyła się ani jednego ubytku, a ponoć to rzadko spotykany widok u 5-6-latków.
Syn miał borowaną górną czwóreczkę, tylko z drugiej strony niż ostatnio. Jemu się próchnica łapie w dziwny sposób, bo w przestrzeniach między zębowych. Jakby ząbki miały za ciasno. Kwiczał, bidulek przy podawaniu znieczulenia, ale go zagadywałam o autobusach, mówiłam, że tata już pewnie jedzie "13" - to ulubiona linia syna. Uspokoił się i wszystko się udało. Jupi!
A w ogóle to jeszcze jeden sukces, bo dzieci do dentysty pojechały ze mną :D
Syn miał borowaną górną czwóreczkę, tylko z drugiej strony niż ostatnio. Jemu się próchnica łapie w dziwny sposób, bo w przestrzeniach między zębowych. Jakby ząbki miały za ciasno. Kwiczał, bidulek przy podawaniu znieczulenia, ale go zagadywałam o autobusach, mówiłam, że tata już pewnie jedzie "13" - to ulubiona linia syna. Uspokoił się i wszystko się udało. Jupi!
A w ogóle to jeszcze jeden sukces, bo dzieci do dentysty pojechały ze mną :D
czwartek, 17 października 2019
"Pamiętnik"
Kto oglądał? Jakie wrażenia?
Co u nas?
Rewelacyjnie! Druga udana wizyta u fryzjera i stomatologa. Wczoraj po raz pierwszy badanie wzroku doszło do skutku. A dzisiaj EEG też po raz pierwszy udane :D
Mój syneczek dorośleje. Tylko te nogi mu się ciągle plątają, ehh...
Skaczę pod sufit ze szczęścia!
czwartek, 5 września 2019
Zaczęłam wierzyć w cuda
Wyję jak bóbr.
Ze szczęścia.
Zmieniliśmy Maćkowi dentystę.
Nie mogliśmy dłużej czekać, bo wczoraj syn zwiał się z bólu i nad ząbkiem pojawił się ropień. Wizyta była umówiona dopiero na przyszły tydzień, mimo iż podkreśliłam, że z bólem. Dziś rano zadzwoniłam zowu do gabinetu z histerią, że dziąsło zaropiało i strasznie boli. Pani w rejestracji powiedziała, że nasza stomatolog przychodzi dopiero po 13 i wtedy jej zapyta czy da się dziś lub jutro Maciusia wcisnąć.
W między czasie umówiłam Młodego całkiem w innym miejscu prywatnie, dzisiaj na 15. Krótko przed tą wizytą otrzymaliśmy telefon, że możemy przyjść na 19:30 do Maćka dentystki.
Plan był taki, że jak się nie uda u nowej, to wieczorem pojedziemy do tej stałej.
W domu już od dłuższego czasu cudujemy, żeby Młodego na dentystę odczulić. Kilka miesięcy temu zakupiliśmy dzieciom elektryczne szczoteczki i syn się w końcu przyzwyczaił, że to buczy, drży i się kręci. Uzbroiliśmy się też w wykałaczki i nici dentystyczne, które w końcu zaakceptował i zaufał mi na tyle, że pozwala mi grzebać w swoich zębach. Na wszystko potrzeba czasu, bardzo dużo czasu. Czasu i cierpliwości oraz nieskończenie wiele wytrwałości.
Telefon z wibracją mu przykładam do policzka, zakupiliśmy różnych brzęczących zabaweczek i tak samo go nimi po buzi dotykam.
Do nowego gabinetu z synem pojechał mąż, bo Młody chciał jechać z tatą. Ja chyba rozsyłam zbyt stresującą aurę, albo przez to że ja z nim jeździłam na szczepienia i na pobieranie krwi, stąd jestem tym złym rodzicem i nie chce już ze mną po lekarzach chodzić.
Chłopaki pojechali, a ja obgryzłam wszystkie paznokcie. Po 15 dostałam od męża SMS, że panie się zajebiscie Maciusiem zajmują i dał sobie borować.
Boże, kamień z serca!
Nie wiem co jest z tymi blondynkami, ale syn tylko z takimi współpracuje. Może autyzm po prostu widzi ludzką duszę i czuje przy kim może czuć się bezpiecznie. Nie wiem, ale jestem wniebowzięta.
Boże, Dziewczyny! Nie macie pojęcia co ja przeżywam! Co za radość! Tyle problemów by odpadło, tyle stresów! Pieprzyć narkozę!
Następna wizyta za dwa tygodnie.
Ze szczęścia.
Zmieniliśmy Maćkowi dentystę.
Nie mogliśmy dłużej czekać, bo wczoraj syn zwiał się z bólu i nad ząbkiem pojawił się ropień. Wizyta była umówiona dopiero na przyszły tydzień, mimo iż podkreśliłam, że z bólem. Dziś rano zadzwoniłam zowu do gabinetu z histerią, że dziąsło zaropiało i strasznie boli. Pani w rejestracji powiedziała, że nasza stomatolog przychodzi dopiero po 13 i wtedy jej zapyta czy da się dziś lub jutro Maciusia wcisnąć.
W między czasie umówiłam Młodego całkiem w innym miejscu prywatnie, dzisiaj na 15. Krótko przed tą wizytą otrzymaliśmy telefon, że możemy przyjść na 19:30 do Maćka dentystki.
Plan był taki, że jak się nie uda u nowej, to wieczorem pojedziemy do tej stałej.
W domu już od dłuższego czasu cudujemy, żeby Młodego na dentystę odczulić. Kilka miesięcy temu zakupiliśmy dzieciom elektryczne szczoteczki i syn się w końcu przyzwyczaił, że to buczy, drży i się kręci. Uzbroiliśmy się też w wykałaczki i nici dentystyczne, które w końcu zaakceptował i zaufał mi na tyle, że pozwala mi grzebać w swoich zębach. Na wszystko potrzeba czasu, bardzo dużo czasu. Czasu i cierpliwości oraz nieskończenie wiele wytrwałości.
Telefon z wibracją mu przykładam do policzka, zakupiliśmy różnych brzęczących zabaweczek i tak samo go nimi po buzi dotykam.
Do nowego gabinetu z synem pojechał mąż, bo Młody chciał jechać z tatą. Ja chyba rozsyłam zbyt stresującą aurę, albo przez to że ja z nim jeździłam na szczepienia i na pobieranie krwi, stąd jestem tym złym rodzicem i nie chce już ze mną po lekarzach chodzić.
Chłopaki pojechali, a ja obgryzłam wszystkie paznokcie. Po 15 dostałam od męża SMS, że panie się zajebiscie Maciusiem zajmują i dał sobie borować.
Boże, kamień z serca!
Nie wiem co jest z tymi blondynkami, ale syn tylko z takimi współpracuje. Może autyzm po prostu widzi ludzką duszę i czuje przy kim może czuć się bezpiecznie. Nie wiem, ale jestem wniebowzięta.
Boże, Dziewczyny! Nie macie pojęcia co ja przeżywam! Co za radość! Tyle problemów by odpadło, tyle stresów! Pieprzyć narkozę!
Następna wizyta za dwa tygodnie.
środa, 4 września 2019
Nowy rok szkolny czas zacząć.
Nowy rok szkolny rozpoczęty.
Jest dobrze, nawet bardzo dobrze.
Dzieci zadowolone.
Fustynka leci do przedszkola jak na skrzydłach, więc jest o niebo lepiej niż rok temu, mimo iż zmieniła się Pani. Ukochana Pani D. ma problemy ze zdrowiem i jest na urlopie. Jak długo? Nie wie nikt. Może do końca semestru, a może dłużej. Dzieci bardzo to przeżywają, ale moja Młoda zaakceptowała tą zmianę. Nowa Pani wydaje się bardzo sympatyczna. W grupie jest 19 osób (7 mniej niż w ubiegłym roku).
Zapisałam córę na tańce do domu kultury, bo bardzo chciała i może jeszcze na zajęcia plastyczne, ale to zależy w jakich godzinach i w jaki dzień się będą odbywać.
Maciuś też zadowolony. Tylko mamy ogromny problem z ząbkami. Boli go górna czwórka. Byliśmy już kilka razy u stomatologa, ale nic nie da sobie zrobić. Proponują nam leczenie w znieczuleniu ogólnym, czego się bardzo obawiamy, bo jeśli dojdzie do niedotlenienia i syn się uwsteczni lub coś jeszcze gorszego, to rozedrę stomatologa, anestezjologa i w ogóle cały ten budynek wysadzę w powietrze. A autysta czyli osoba z zaburzeniami neurologicznymi może różnie zareagować na narkozę. Ich to nie obchodzi co się z moim dzieckiem stanie, bo to nie ich dziecko.
Szczęki Wam opadną jak napiszę co pewna Pani pedagog, znajoma mojego męża, którą ostatnio spotkał opowiadała o swojej pracy. Niby taka zadowolona, że robi to co lubi, kocha zajmować się dziećmi, ale tak się nasrała na rodziców i te ich dzieci, że poddała w wątpliwość to czy jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Bo jak ktoś kto kocha dzieci może powiedzieć, że "w dupie ma co mówią rodzice. Mają w grupie żłobkowej 40 dzieci i ją gówno obchodzi czy któreś ma gorączkę, zesrało się, czy nie jadło, no bo przecież ma 40 dzieci w grupie". W ogóle wielkie pretensje do całego świata, że się musi dziećmi zajmować. Już wiem czemu nie ma swoich i męża też przy okazji. I jeszcze zaproponowała że jakbyśmy z mężem potrzebowali niani do dzieci to ona bardzo chętnie. Dziękuję bardzo. Potworów energetycznych w moim życiu było już stosunkowo za wiele.
Jak pedagog się tak zachowuje , to co dopiero stomatolog sobie myśli o moim dziecku. Pewnie, że piłam albo ćpałam w ciąży i dlatego mam niepełnosprawne. "Dobrze jej tak". A jak się coś takiemu stanie to niewielka strata.
Boże, ile ja już słyszałam opinii na temat niepełnosprawnych to włos się jeży na głowie. Ludzie w naszym kraju nie mają za grosz empatii. No nie wszyscy, wiadomo. Nie chcę tu nikogo urazić.
Kurde, no boję się jak diabli! Nie wiem co robić z tymi zębami u syna.
Jak na najbliższej wizycie nie da nic ruszyć, to zostaje narkoza.
piątek, 5 stycznia 2018
Po Świętach
Pytałyście jak minęły mi Święta.
Dziękuję, o dziwo dobrze. Właściwie to nie widziałam teściowej, więc nie miała możliwości mnie podgryzać i robić mi na złość. Mój mąż też nie chce jej już oglądać, więc Wigilię i Święta spędziliśmy z dziećmi na górze w naszym pokoju i było fajnie. Siostry męża nie urządzały sylwestra, był spokój bo wybyły z domu.
Poza tym bez zmian. Nadal czekamy aż ktoś zdecyduje się kupić nasz dom.
Wczoraj byliśmy z synem pierwszy raz u stomatologa i przyznam się, że Maciuś bardzo miło nas zaskoczył rozdziabiając buźkę. Jak sobie przypomnę przez co przechodziliśmy podczas jakichkolwiek badań, choćby to było zwykłe osłuchanie u lekarza rodzinnego, jak to było wszystko na siłę, bo Młody się wyrywał – ile darcia przy tym było i płaczu. Aż nie mogę uwierzyć w ten postęp i łzy same cisną mi się do oczu.
Maciuś niedługo skończy 6 lat – 2 lata temu nie mówił „mama”, nie dał się przytulić, każdy dotyk sprawiał mu okrutny ból. Teraz gdy wieczorem kładziemy się do łóżka i przytulamy mówi: „Mamo, kocham Cię” i to jest najlepszy prezent jaki mogłam kiedykolwiek dostać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

